Kategorie: Wszystkie | aktualne | historia | zabawy
RSS
poniedziałek, 24 października 2011
Eksploracji cd.

   Nie będę już wymieniał miejsc w których Filemon był. Prościej będzie napisać gdzie nie był. No cóż, takich miejsc jest niewiele. Nadal sypia w łazience, ale zaraz po przebudzeniu domaga się wypuszczenia na świat. Po wyjściu z dużą energią przystępuje do odkrywania nowych miejsc, trudnych tras wspinaczkowych i zabawek Tatki. Nie traktuje jednak łazienki jak "więzienia". Raczej jak "sypialnię" - znosi tam zdobyczne zabawki, a jak się zmęczy to tam udaje się na spoczynek ;) Niezwykle nas to cieszy, bo nie bylibyśmy w stanie przez całą noc pilnować go, żeby nie korzystał z Bazylowych misek, a jeszcze przez prawie dwa tygodnie jest to absolutnie wykluczone. Tatko z misek Młodego nie korzysta, bo stoją na pralce, a on tam nie bywa.

   Bazyli towarzyszy mu w poznawaniu mieszkania. Obserwuje jego harce z myszami z niedowierzaniem, jak można być tak ruchliwym. Czasem przeradza się to w politowanie ;). Niekiedy pobiegają razem, poobwąchują się, ale Filka już zaczyna irytować to nachalne węszenie i zdarza mu się wtedy bęcnąć Tatkę (bezpazurowo). Bazyli dziwi się wówczas niepomiernie. Ciekawe na ile wystarczy mu cierpliwości i kiedy mu odda.

   Generalnie życie zaczęło wymagać od Bazyla większego wydatkowania energii. Głównie to za sprawą Filemona, ale także sikorek balkonowych. Kocisko nie ma kiedy wyspać się porządnie.

p.s. Filemon po raz kolejny zmienił upodobania i ponownie pałaszuje mokre jedzonko (którego spora partia dotarła niedawno). Suchym dla odmiany gardzi.

 

piątek, 21 października 2011
Kuracja i eksploracja.

   Przez ostatnie dni Filek dzielnie poddawał się leczeniu. Przyjmował tabletki, łykał zawiesiny i pasty. Chadzał co drugi dzień na zastrzyki.

   Sowa, której plan dnia w ostatnim tygodniu wyznaczają pory podawania lekarstw, wyjść do weterynarza, zabaw z obydwoma jegomościami i oczywiście praca zawodowa i pozostałe prace domowe, doszła już do sporej biegłości w aplikowaniu dopyszczkowym ;) Efekty ich wspólnych starań widać. Dodatkowo kuracja uszu zakończona. Wizyta kontrolna dotycząca kataru we środę. W trakcie dzisiejszej wizyty okazało się, że Filemon ma nie trzy, a cztery - cztery i pół miesiąca; zgubił jednego kła, a drugi rusza się :) Trzeba będzie uaktualnić mu dokumenty.

   Młodzieniec odzyskał też głos. Używa go szczególnie chętnie w trakcie drogi do i od weterynarza. Wróciła chęć do zabaw, wraca apetyt. Jednak mokre jedzonko, które przed nawrotem choroby pałaszował w oka mgnieniu teraz nie cieszy się wzięciem :( Nadrabia to wsuwaniem chrupek w zwiększonej ilości. Również zapakowanie delikwenta do transporterka zaczęło stanowić nie lada wyzwanie. Są podejrzenia, że to Tatko tak mu podszepnął.

   Bazyl rozpoczął sezon łowiecki. Pokazały się bowiem sikorki. W związku z tym natychmiast pojawiły się dla nich przysmaki na balkonie u Rodziców Sowy. Te dwa fakty generują Tatkę w okolicach balkonu i zatrzymują go tam na dłuższy czas. Ma co obserwować i na co czaić się bez konsekwencji dla obiektu "czajonego" ;)

   Gdy ustąpiły objawy kataru, chłopaki wrócili do poznawania się. Wygląda to dobrze i jest nadzieja na koegzystencję zgodną. Dodatkowo Filemon w godzinach wczesnoporannych, po wyjściu Bazyla na półkolonie zwiedza mieszkanie. Napiszę tylko, że nie jest kotem niskopiennym .... Jego ciekawość zaczyna też dorównywać żywiołowości.


   Filek był już na blacie, za piecykiem gazowym i na nim, pod zlewozmywakiem, w doniczce z kaktusem, wspinał się na drapak w przedpokoju itp. Będzie wesoło ;)

poniedziałek, 17 października 2011
Znowu katar :(

   Od piątku Filemon zaczął tracić apetyt. Mniej bawił się, dłużej spał. W niedzielę zaczął kichać. Bazyl też więcej spał, więc początkowo myśleliśmy, że takie senne dni... Niestety w poniedziałek objawy kataru nasiliły się.

Filemon

Sowa była dzisiaj z nim u veta. Gorączka, katar :(( Dostał trzy różne zastrzyki (następne w środę i piątek). Tabletki, antybiotyk w zawiesinie i pastę wzmacniającą będzie dostawał przez kolejne dni. Wraca kwarantanna. Test na FeLV trzeba przesunąć w czasie. Kocisko schudło, straciło zapał do zabawy, dużo śpi.

Zanim choroba wróciła spotykał się kilkakrotnie z Tatką. Były też nieśmiałe próby eksploracji mieszkania. Troszkę jednak był wystraszony "resztą świata". Bazyl wydawał się swoim zachowaniem zachęcać go do większej odwagi w poznawaniu nowych terenów. Dzisiaj rano, gdy Filek spał chory, już nie nawoływał go, tylko pilnował po cichu drzwi do łazienki. Niestety chłopaki będą musieli poczekać z zacieśnianiem znajomości ....

Kilka zdjęć sprzed paru dni (bez lampy to i jakość nie najlepsza).

Filemon

Filemon

Filemon

Bazyl

Bazyl i Filemon

 

czwartek, 13 października 2011
Spotkanie

Dzisiaj udało nam się opanować emocje i pomyśleliśmy o przygotowaniu aparatu przed spotkaniem. Pierwszym spotkaniem na "wolnym" wybiegu.

 

To co Bazyl tak usilnie wącha na filmiku, to ulubiona mysz Filemona - żółta na wędce. Zielona poległa już z wyprutymi wnętrznościami.

Filemonowi humor i apetyt dopisują, jak nie śpi to szaleje z zabawkami, do których dołączył kasztan. Właściwie dwa kasztany, ale jeden zaginął w tajemniczych okolicznościach. Trzeba będzie tą sprawę wyjaśnić ;)

Bazyl nadal spędza sporo czasu pod drzwiami łazienki nauczając Młodego. Leży tam na dywaniku, o którym pisaliśmy tu. Znajdujący się na nim napis nabrał szczególnego znaczenia, biorąc pod uwagę żywiołowość Filemona :D

Teraz stopniowo będziemy wydłużać czasy spotkań :)

wtorek, 11 października 2011
Koniec antybiotyków i pierwsze wąchy ;)

Dzisiaj Filemon był na wizycie kontrolnej. Jako że jeszcze nieletni jest poszliśmy razem z nim. Wyniki kontroli są budujące :D Koci katar wyleczony - dzisiaj przyjął ostatnią dawkę antybiotyku. Uszy: "śliczne" według słów pani doktor. Maść będziemy jeszcze zapodawać do 21 października, ze względu na cykl życia żyjątek, które ośmieliły się u niego zamieszkać.  Dostał też Pro-Kolin+ na odbudowę flory bakteryjnej we flaczkach - niechętnie degustuje ;) Następna wizyta w przyszłą środę - test laboratoryjny na białaczkę. Ścisła kwarantanna zakończona. Teraz musimy uważać, żeby chłopaki się nie obśliniały ;)

Bazyli od wczoraj doszedł już całkowicie do siebie po szczepionce. Wrócił do normalnej aktywności (nie mylić z hiperaktywnością).  Przebieżki po półkach odbywają się, "patyk pod narzutą" jest zwalczany, lepienie ciastek także ma miejsce. Czasem coś tam podpowiada przez drzwi  Młodemu,  poleży przy nich nawąchując i podglądając Filka.

Bazyl

Bazyl

Nie wypełnia mu to jednak całego rozkładu dnia. Chodzi na "półkolonie", a wieczorami lubi sobie drzemkę uciąć na ulubionej poduszce:

Bazyl

Bazyl

Filemon czas spędza na szaleńczych zabawach, spaniu i konsumpcji. Gdy zapamięta się w zabawie przypomina skrzyżowanie zająca z małpiatką :D Po zamknięciu w transporterku przed wizytą u veta był strasznie zasmucony, ale już w trakcie wizyty wybierał się na zwiedzanie gabinetu. Po powrocie oczywiście był megamiziakiem. Przypomniał sobie też o miejscówce w umywalce (zapomnianej przez ostatnie dni).

 Filemon

Musiał też odespać stres, tak więc mamy chwilę wolnego czasu i wspólnie z Tatką leżącym tuż przy mnie, na parapecie koło komputera przygotowujemy niniejszy wpis ;)

Bazyl

Na koniec najlepsze. Czyli pierwsze (i drugie) wąchy.

Po powrocie z przychodni Sowa niesiona na skrzydłach dobrych nowin postanowiła troszkę zaspokoić ciekawość chłopaków. Dokonała pierwszej prezentacji nosek w nosek bez pośrednictwa drzwi. Pierwsze spotkanie odbyło się oczywiście w łazience. Filek siedział na pralce, Bazyli na rękach u Sowy. Jak się u nas mówi "powąchali się nosami". Nie było syków, jeżenia się, plucia i gwałtownych ruchów. Potem jeszcze Filemon obwąchał Bazylowi ucho :) Chyba zdziwiony był dużym jego zakosmaczeniem ;) Po pewnym czasie doszło do drugiego spotkania. Ze skutkiem podobnym :D

sobota, 08 października 2011
Senna sobota.

Dzień dzisiaj upływa pod znakiem śpiących kotów. Bazyli odsypia najprawdopodobniej wczorajsze szczepienia. Filemonem zainteresował się na krótko rano, bo Młody pomiaukiwał cichutko po usłyszeniu budzika na tabletkę. Pierwszą część dnia spędził na swoim tronie:

Bazyl

Bazyl

Bazyl

Popołudnie i wieczór natomiast spędza w domku:

Bazyl

Filemon też jakby dłużej śpi. W przerwach szaleje oczywiście, ale sen zabiera mu chyba więcej czasu niż zwykle. Mam tylko nadzieję, że taki dzień po prostu ...

Filemon

Filemon

Filemon

Filemon

Jak widać znalazł nową miejscówkę w umywalce. Na którą nota bene wskakuje z pralki - odległość dość spora i miejsce lądowania śliskie.

Fakt, że dzisiaj sobota, to więcej czasu z nim spędziliśmy na zabawach i może zmęczył się silnie. Co może Filemona zmęczyć widać na obiecanym filmiku z dnia wczorajszego:

Dzisiaj z kolei na topie była filcowa mysz na sznurkowej uwięzi :)

piątek, 07 października 2011
Dzień Veta

Dzisiejszy dzień, oprócz standardowego aplikowania lekarstw upłynął pod znakiem wizyt u veta.

Bazyl:

Bazyl

Bazyl

Wieczorna wizyta. Test FeLV - wynik negatywny :D. Szczepienie na FeLV i standardowe Versifel CVR. Czyszczenie i kontrola uszu - świerzbu nie ma. W planach badanie krwi pod kątem nerek. Podobno persy mają często z nimi problemy :(

Filemon:

Na zdjęciach zabawka aktualnie będąca na topie - szczypka do prania :)

Filemon

Filemon

Filemon

Południowa wizyta u veta, który dotychczas zajmował się Bazylem. Tak jak w komentarzach pisała Jasna doradził, żeby ponowny test przeprowadzić po wyleczeniu kataru. Tak też zrobimy. Po tym jak zapoznał się z całą historią i objawami, wlał odrobinę optymizmu w nasze dusze. Jeżeli test odważy się dać wynik pozytywny jesteśmy umówieni na kurację interferonem. Badanie "twardych dowodów" z kuwety wykazało brak jakichkolwiek pasożytów :D Powtórne odrobaczanie za sześć tygodni.  Objawy zapchanego nosa ustępują; oddycha przez nos i już prawie nie świszczy. Antybiotyk do wtorku. Maść do ucha do 21 października.

To tyle medycznego żargonu.  Kwestie organizacyjne:

Kwarantanna absolutna do wtorku. Potem ... Tu mamy temat do rozmyślań. Bazyla szczepionka zacznie w pełni działać po czterech tygodniach. Virus FeLV przekazywany jest przez ślinę (miski, lizanie, gryzienie...). W powietrzu ginie po kilku minutach, wilgoć zwiększa żywotność. Zwykłe środki czystości likwidują go. W grę wchodzi jedynie zapoznanie pod ultra ścisłą kontrolą. Jednak Filuś jak na razie nie żali się na zamknięcie w łazience, a jak zwiedzi resztę mieszkania może potem być problem z utrzymaniem go tam do końca Bazylowego wzmacniania odporności.

Kwestie ogólne:

Bazyl zgodnie ze słowami veta osowiały i śpiący po szczepieniu. Przekąsił małe co nieco i śpi.

Filemon po wizycie u veta był przeokrutnym przytulakiem. Potem jednak poziom energii wzrósł znacznie i kociak dawał popisy pt. "kot hiperaktywny" :D Filmik w następnej notce.

21:54, przemek_1969 , aktualne
Link Komentarze (11) »
czwartek, 06 października 2011
Kolejne dni kota Filemona

Żyjemy sobie teraz tak w dwóch światach. Łazienka i reszta. To pierwsze uniwersum zostało już niemal po sufit spenetrowane przez wulkan energii, zwany Filemonem.  W tym drugim życie toczy się spokojnym rytmem, ustalanym przez statecznego Tatkę.  Rytmem jednak nie do końca jednostajnym. Bazylowi zdarza się czasem wyjść z roli stoika i wprowadzić dysonans. Do rzeczy jednak.

Filemon.

Żywiołowo bawi się kilkoma zabawkami naraz. Mysz pluszowa, mysz kosmata,  mysz filcowa, kulka papieru, a przede wszystkim grzechocząca piłeczka. W sumie najfajniejszy jest grzebień pod posłankiem, ale to zabawka niebezpieczna i dostępna tylko pod kontrolą ;) Wskoczył już wszędzie, oprócz górnych szafek, znajdujących się na wysokości ok. dwóch metrów. Gdy wchodzimy robi "poka brzuszek" na przemian z kręceniem ósemek. Gdy wychodzimy coraz ciężej jest upilnować Fisia, żeby nie zwiedził mieszkania. Apetyt dopisuje mu wybornie, co odzwierciedliło się przyrostem kociej masy o 0,3 kg :D W niecały tydzień wzrost o 25 %. Zaczął też cichutko pomiaukiwać (w oczekiwaniu na mokre jedzenie, przy wpychaniu tabletki do gardła i podczas ograniczenia wolności w transporterku). Lekkie próby mruczenia też są :D Bojaźliwy - to ostatni epitet jakim można go obdarzyć. Nawet rozpoczynająca wirowanie stara pralka nie zakłóciła mu błogiego snu na kolanach; spojrzał tylko na nią z lekkim wyrzutem.

Filemon

Filemon

Filemon

Filemon

Filemon

Filemon

Jak usłyszy Tatkę , wtedy bez strachu podchodzi do drzwi:

Filemon

W tym czasie Bazyl:

Mocno zaintrygowany :

Bazyl

Trwał na barykadzie, przez dwunożnych utworzonej

Bazyl

Bazyl

Wskazane jest zwiększyć odrobinę głośność. Te nieśmiałe pomiaukiwania - to Tatko. Czasem nie są nieśmiałe ;)


Przez pierwsze noce pobudki robił. Potem już doszedł do wniosku, że nie warto. Czasem posiedzi przed drzwiami łazienki, popilnuje Filka, ale bez przesady. Zawsze fajniej u Sowy na kolanach poleżeć :)

Dzisiaj byliśmy u veta. Rozpoznane choroby ustępują. Zrobiliśmy test FeLV. Wyszedł cień kreski. Jutro powtarzamy ...  Bazyli jutro będzie też szczepiony. Kwarantanna trwa :(


niedziela, 02 października 2011
Drugi dzień

Jeszcze wczoraj wieczorem Bazyli zorientował się, że ktoś nowy zamieszkuje łazienkę. Drzwi do niej stały się kocim magnesem. Bazyli co chwilę podchodził, pomiaukiwał, drapał w nie starając się otworzyć. Filemon w tym czasie siedział cicho z drugiej strony. Myśleliśmy już, że ze spania nici, ale kocisko dało sobie przemówić do rozsądku i z ochotą przed zgaszeniem światła wzięło się za lepienie ciastek. W nocy pobudka była tylko jedna i to z naszej winy. Nie doceniliśmy skoczności Filka i zostawiliśmy na pralce filiżankę. Obudził nas płacz "tatki" pod drzwiami łazienki. Bazyl - tatko usłyszał spadającą filiżankę i zapewne martwił się, czy coś Młodemu się nie stało ;)

Filemonek

Skoro świt: tabletki - nawet zgrabnie poszło (pani vet doradziła w masełku podawać) :) Potem długie zabawy. Filemon robi się coraz śmielszy. Goni piłkę, poluje na myszy i je potem zabija ;) Korzysta wzorowo z kuwety, kopie w żwirze tak, jakby chciał się przekopać piętro niżej. Apetyt mu dopisuje. Zaczął też używać prowizorycznego drapaka, zrobionego z kawałka wykładziny przymocowanego do szafki :D Może Tatko szkolenie w nocy przeprowadził, albo taki domyślny ;)

Na początku na każde otwarcie drzwi do łazienki reagował wejściem do transporterka. Teraz jest już odwrotnie. Jeżeli tylko jest wewnątrz, a drzwi się otworzą - momentalnie kręci ósemki wokół nóg odwiedzającego.

Co nas dziwi i trochę niepokoi to całkowite milczenie Filemona. Oprócz sporadycznych odgłosów "zapchanego nosa" Młody nie wydaje żadnych dźwięków pomimo, że Tatko rozmowny bardzo zrobił się i nawołuje z drugiej strony drzwi.


sobota, 01 października 2011
Pierwszy dzień

Poszliśmy po Filemona trochę wcześniej, bo doczekać nie mogliśmy się. Dostaliśmy instrukcje co, jak i kiedy podawać. Zostaliśmy przeszkoleni w zakresie zakrapiania uszu. Kocisko do transporterka i do domu. Na czas kwarantanny (do przyszłej niedzieli co najmniej) mieszkał będzie w łazience. Spanie ma w zaciemnionym transporterku.

Po przyjściu do domu zostawiliśmy go na parę godzin w spokoju. Wykorzystał ten czas na sen. Potem nastąpiło wyczesywanie i podawanie lekarstwa. To pierwsze nawet mu się podobało, to drugie już mniej, ale daliśmy radę :) Potem było troszkę mizianek, pokazaliśmy mu gdzie kuweta (na razie nie korzystał), gdzie miski - skubnął odrobinę. Pozwiedzał chwilę z podwoziem przy podłodze i poszedł spać.

Generalnie jest jeszcze słaby, ciężko mu się przez nos oddycha. Jest też trochę wystraszony, czemu w sumie trudno się dziwić, ale nie panikuje, nie ucieka, nie trzęsie się. Daje się głaskać - wyciągnięta ręka nie budzi strachu.

W czwartek jesteśmy umówieni na kontrolę u veta.

Zdjęcia  robione oczywiście bez lampy, ale można na nich Filemonka rozpoznać.

Filemonek

Filemonek

Filemonek

Bazyli albo się jeszcze nie domyślił, że mamy nowego lokatora, albo tylko udaje ;) Kuwetę ma wystawioną do przedpokoju, ale jak już kiedyś pisałem, nie stanowi to dla niego żadnego problemu i specjalnie nie dziwi.

p.s. W trakcie pisania notki Filemon skorzystał z kuwety i skrzętnie kopał :))) Musiałem przerwać pisanie, był czas na przytulanki. Zainteresował się już też grzechoczącą piłką.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...